Marcin Filipowicz – parę słów o sobie. Co jeśli nie agencja?

Jestem zarażony motoryzacją, wyścigami. Senną nie będę, może i dobrze…
Wszystko zaczęło się gdy miałem 6, może 8 lat. W głębokiej komunie otrzymałem od rodziców duży model Burago – Porsche 911. Gdy przymknę oczy pamiętam go idealne: niebieski, otwierane drzwi i maska.

Potem wizyta na wyścigach na torze Poznań może w roku 1978. Formuły Polonia, Formuła Ester i Andrzej Hołowiej – jego idealna jazda na serii zakrętów „Pod Dębami”.
Potem moje pierwsze kroki do Pałacu Młodzieży. Sekcja kartingowa pod kierownictwiem Waldka Michalskiego „Upiorka” – kto pamięta jego Trabanta. Po drugiej stronie hali Jacek Czachor w sekcji motocyklowej.
Całe sezony obtłukiwania boków w najróżniejszych kartingowych kategoriach.
W końcu w sezonie 1993 vice-mistrzostwo Polski w Formule C.

Moje ostatnie hobby – żagle z przyjaciółmi

Wielkie nadzieje.
Marlboro ogłasza program mający na celu wprowadzenie Polaka do Formuły 1. Zgłaszam się.
Świetny sezon po zmianie podwozia Tony Kart na Kali Kart oraz silnika Pavessi na silnik TM. Czerwone kurtki, czapki, hostessy na wyścigach. W końcu finał.  W trójkę z Marcinem Biernackim, WIktorem Turkiewiczem jedziemy do szkoły kierowców wyścigowych Waltera Lechnera. Zwycięzców jest dwóch Marcin Biernacki i ja. Wielkie nadzieje przerywa tragiczna śmierć rajdowego Mistrza Europy Mariana Bublewicza. Marlboro wycofuj się ze sponsoringu i … przerywa program – nie będzie Polaka w F1 tą ścieżką.

To nie jedyna śmierć. W międzyczasie odeszło trzech kolegów z którymi się ścigałem. Marcin, Piotr, Krzysztof. Nie sposób o nich nie wspomnieć.

Dzięki niezwykłemu wysiłkowi rodziny znajduje się w sezonie 1995 w Anglii – pierwszy rok startów Formuły Renault Sport na świecie i ja w niej. Slicki, 2 litry pojemności – to właśnie w niej 6 lat później Robert Kubica przypieczętuje swoją karierę prowadzącą do Formuły 1.
Gdy mieszkałem w domu Warrenów – szefa zespołu Haywood Racing przyleciał na testy „jakiś fin”. Był to Kimi Raikkonen. Na zmianę dzieliliśmy ten sam pokój i łożko… Wtedy właśnie ścigał się m.in. Darren Turner i Guy Smith. W tym właśnie zespole startował Jenson Button – Formuła Ford.
Niestety po roku wracam do Polski – powód – finanse. Może było za wcześnie – rok 1995.
Przez kilka lat nie oglądałem wyścigów samochodowych … I zacząłem pracę ” w reklamie”.
Jednak ciągnie wilka do lasu. Sezon 1997 starty na wysłużonym Suzuki GSXR 750 w klasie Superbike. W latach 1998 i 1999 w klasie Supersport 600 w zespole Castrol Kawasaki Poland. Niezbyt miły upadek na torze w Brnie rozwiał mój sen o Vice Mistrzostwie Polski i decyzja, że rodzina ważniejsza.
Ostatnie lata to raczej starty „klubowo – turystyczne”. W 2008 roku razem z Maciejem Dominiakem pobawiłem się troche KIA Ceed zajmując raz 5 miejsce w wyścigu.

W sumie uzbierało się ponad 14 torach wyścigowych od Paul Ricard po Silverstone.

Jednak na codzień powróciłem do marzeń z dzieciństwa – Porsche 911. Mój ulubiony model to ostatnie chłodzone powietrzem Porsche o pojemności 3.6 litra. To taka „moją wyścigówka” w drodze do szkół z coraz to starszymi synami Wiktorem (ur.1992) i Guciem (ur.1999).
Ulubione miejsce to tor Nürburgring na którym przynajmniej raz w roku staram się być.

Ostatnio realizuję się na blogu trzymajgaz.pl na który zapraszam